Marcin Jagodziński
postulaty sierpniowe: wstęp do negocjacji
„bo kobiet w ogóle powinno być więcej.
powinny być trudniejsze w utrzymaniu.
mam na myśli oczywiście wymiar temporalny,
nie zaś materialny, przyziemny.
a w pierwszym zdaniu chodziło o życie.
tak, o nasze życia, nie przewagę liczebną.
zaś kontynując: karuzele w wesołych miasteczkach,
czy nie powinny poza zwierzętami:
słoń, koń, lew, żyrafa, smok i im podobne,
oferować czegoś dla bardziej wyrafinowanych
jeźdzców? i jeszcze, zanim skończę,
spytam pana: czy solił pan kiedyś frytki?
piaskiem? czy był to słony, morski piasek?
a w pierwszym zdaniu chodziło o życie.
pana kolej, syp pan swoje.”
(Czytaj dalej…)
Kamila Janiak
Opowiada. Obserwuje. Opowiada. Ironizuje. Opowiada. Zmyśla. Opowiada. Odważa się. Opowiada. Rozwija. Opowiada. Toczy. Opowiada. Pisze sobie. Opowiada. (Nie do wiary.)
r
(Czytaj dalej…)
Franek Wygoda
…Słowa też czyjebądź. Ile miejsca na gorzej! Jak prawie prawdziwie czasami prawie brzmią! Jakie bezmyślne chcenie naiwnie. Powiedzmy wczesny wieczór niestety i odwagi. Albo bardziej gorzej powiedzmy jeszcze niestety nocna wachta idzie. Reszta ostatniej wachty idzie. I odwagi…
(Czytaj dalej…)
Marek Kraszewski
Jako ssany organ płci żeńskiej, z pewną dozą smutku prezentuję wiersze Marka Kraszewskiego. Smutno mi, bo przecież Autor ma wiele i n n y c h ładnych wierszy, jak ten, który przywodzi mi na myśl głupią śmierć jednego z moich synów: przyjemny dźwięk kosiarki / i kontrapunkt kościelnego dzwonu / myślę o owadach // małej apokalipsie / raz na dwa tygodnie / sączącej się zapachem trawy, a których Państwu nie zaprezentuję.
cyc pj
(Czytaj dalej…)
Olga Masoń
Bulwary, zima
Nie ma cię. Schodzę nad rzekę
i widzę, że cała jest dotknięta
białym słońcem. Jest grudzień
i gęsto od nieba, nisko.
Myśli podchodzą blisko,
na wyciągnięcie ręki.
Powoli kruszę chleb i rzucam.
Na Skałce dzwonią. Mróz
musiał wyżłobić w powietrzu tunel,
równy, szeroki i gładki,
bo dźwięk dochodzi tu bardzo przejrzysty,
bardzo wyraźny, czysty.
To brzmienie; ile w nim dziania się
za każdym razem od nowa?
A jeśli słowa. Nie ma cię. Słońce,
zachodząc, zapala okna wieżowców
po drugiej stronie rzeki.
Widok jest bardzo tani i bardzo piękny.
Idę tam, chociaż w ten sposób oddalam się
od siebie. Gdy wchodzę w rozpaloną dzielnicę,
ona przyjmuje mnie bez szemrania.
(Czytaj dalej…)
Piotr Janicki
Wtykając nos w swe frazy…
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Raymond Queneau miał łeb jak Bach. W swoich Ćwiczeniach stylistycznych zagrał na 99 sposobów słynny światowy standard — pyskówkę w autobusie. Zaczął „sprawozdawczo”, skończył „komediowo”. Po drodze brzdąkał „przenośnie”, „ściśle”, „niezdarnie”, a także „tęczowo”, „zoologicznie”… My nie mamy takiego łba. Dlatego zapraszamy do fortepianów na palcówki z Cycem. Poniższe kilka dźwięków niech zadaje temat. Bębnijcie swoje energico albo dolce, molto forte albo rutinacea forte. Rozruszajmy bryłę świata — come Queneau — do pandemonium!
Insieme, młodzi przyjaciele!! Avanti!!!
(Czytaj dalej…)