Franek Wygoda
W Hotelu Anielskim
W Hotelu Anielskim zabrania sie podobizn oraz
idoli. Artystów wypraszamy przed północą!
Nie zapalaj zapałki w ciemnych laboratoriach
Snu gdzie programuje się jutro.
Niech ci się nie śnią kamienne kształty i nie słuchaj
nieautoryzowanej wersji kamiennego milczenia.
Nazwiska mają przeznaczenie. Wpisz własne. Nie podrabiaj
podpisu znanego rzeźbiarza w Księdze Gości Snu.
Bo głazy się zawalą. Jak drewna jest złośliwość kamienia:
na synu cieśli zemściło się niegdyś drewno.
Nie przejmuj się niebieskim światłem z ulicy,
ani łomotem i trzepotaniem skrzydeł na korytarzu.
Zapoznaj się z instrukcją na wypadek pożaru.
Zapamiętaj najbliższe wyjście awaryjne. Śpij dobrze.
(Czytaj dalej…)
Piotr Janicki
Urodziła się w najsmutniejszym roku przed euforią osiemdziesiątego dziewiątego,
nasze ponure czasy usiłowaliśmy koloryzować na wszystkie możliwe sposoby,
tak więc kulejąca cieć z ostatniej klatki była Lodźką
i kiedy wpadała na boisko z wołaniem: „Piłka stop!”,
to oznaczało co najmniej kubańskie pomarańcze —
znały się z moją matką z Bojar (no ale Bojary to inne czasy,
czasy Woropaja Gównowoza i dziadka Zygmunta, który zadziwiał Białystok
czołgając się w żołnierskim mundurze syna pod drugą komendą na Lipowej
i sapiąc: Aap… AK kurwa mać! Armia Krajowa! Aap…
albo wysyłając depeszę do Szczecinka:
ZYGMUNT NIE ŻYJE STOP PRZYJEŻDŻAJCIE STOP
i kiedy oszołomione babcia Irenka z siostrą Czesią Stały w przedpokoju
i ciocia Trzymała wieniec i obie Patrzyły na wieniec,
to dziadek Zygmunt Wszedł i Wzniósł okrzyk za swoją duszę,
itd., dziadek był kozak) –
Karpaniec, Tanona i Tomzik dmuchali butapren
(nie pomyliłem podwórek, oni nie tylko w osiemdziesiątym drugim,
ale i rok, dwa lata później i już na zawsze byli i zostaną na Zwierzynieckiej)
a ta nic, tylko nerki i nerki, osiemnaście lat nerki.
Dziś wstydzę się na samą myśl, że mogłaby nosić jakieś pospolite imię,
a przecież nasze czasy to były czasy Miśków. Powiedzcie,
Misiek to zdrobnienie jakiego imienia, Michał? Pies Michał, tak?
Tomasz Ososiński
W wierszach Tomasza Ososińskiego bardzo lubię te momenty, w których zrozumiałą i „klasyczną” konstrukcję, której powstawaniu towarzyszyliśmy w trakcie lektury, oglądamy nagle z innej strony, w jakimś krótkim, niepokojącym i „niezrozumiałym” ujęciu: kolumna pęka, a z jej odłamków możemy zbudować sobie już bardzo różne rzeczy… Lubię też czysty ton, z jakim brzmi w wierszu „Ariodante” słowo „płakać”.
r
(Czytaj dalej…)
Jacek Dehnel
27 sierpnia br. podczas festiwalu „Manifestacje Poetyckie” zaaranżowano panel dyskusyjny zatytułowany „Neoklasycyzm”, którego bohaterami byli Jacek Dehnel, Paweł Kozioł oraz Maciej Woźniak. Echem panelu jest poniższy set, który wspólnie przygotowali zaproszeni przez nas goście, a jego urody niech nie zakłóci naszym Czytelnikom brak w zestawie utworu Jarosława Klejnockiego, który podczas tamtego popołudnia był gospodarzem.
pj
(Czytaj dalej…)
Tomasz Szewczyk
Rafał Wawrzyńczyk: Tomku, nie wydaje Ci się czasem, że tym, co Andrzej Sosnowski może najbardziej zmienił, na co wywarł największy wpływ, jest sposób/język pisania o wierszu, a nie sposób/język używany do pisania wierszy? To pierwsze, a więc język krytyki, nowe połacie dyskursu, itd., jest już dobrem wspólnym i jako takie — zostanie; to drugie wydaje się być śmiercią jego epigonów — zbyt jest Sosnowski „dopracowany”, „ustalony”, „rozpoznawalny”, by z niego czerpać bezkarnie…
(Czytaj dalej…)
Dominik Bielicki
Początek
Zacina.
Kobieta w wiatrówce i z psem
mówi — dopiero co włamanie było.
Jednak obcy wydaje się sympatyczny.
Pobrudził się o zardzewiałą kratę.
Wieczór, pękaty kawał kłódki.
Nie bardzo późno, ale dobrze po.
Wilczur obserwuje mokre krzaki.
Dopiero co mieliśmy włamanie.
Poprawia kaptur. Rękę ma
zajętą smyczą. Czy ma
chusteczki? Nie ma chusteczki.
(Czytaj dalej…)
Kamil Zając
Domniemane mamienia
słuchałem muzyki i tańczyłem dosłownie
tańczyłem w mżawce pomiędzy zdarzeniami
wspomnieniami ulice były nie me usta puste
tylko rzędy świateł mrugały do mnie zalotnie
odmrukiwałem im z wdziękiem potem
drobinki deszczu na twarzy aureola
choć niebo wydawało się być szorstkie
zadziwiający blask bił z mojej krtani
poczułem się jak dojmująco niemy bohater
przepraszam przez chwilę nie było mnie
w sobie choć wolałbym być w tobie
i’m a loser baby so what don’t you read me?
(Czytaj dalej…)
Franek Wygoda
Cały wszechświat nie jest wart dnia, w którym Izraelowi dano Pieśń nad Pieśniami, bowiem całe Pismo jest święte, ale Pieśń nad Pieśniami jest święta nad świętymi — Rabi Akiba.
(Czytaj dalej…)