Adam Zdrodowski
Wszystko może pójść w niepamięć, stać się zwyczajnym
Jak gazety rzucone łukiem żeby wylądować
Z hukiem na ganku gdzie Babcia siedzi
I robi na drutach, a spaniel ziewa u jej stóp.
I inne stłamszone detale wypłyną i okażą się
Nagle władne zmylić tych strudzonych, a nawet
Zebranych członków komisji; po kolei
Mówi każdy ekspert, wyciąga z kapelusza wściekłego królika, który pada
I odzyskuje siły na szalonej kostce zapętlonych ścieżek.
Żadnej naglącej potrzeby żeby patrzeć, a jednak to robisz.
(Czytaj dalej…)
Marcin Sendecki
Podczas świąt Bożego Narodzenia w Tomaszowie
zobaczyłem auto marki Wołga.
Cyc Gada
„Nazajutrz po tym, jak ostatecznie wygrałem w telewizji włoskiej quiz na temat grzybów, ktoś mi anonimowo przysłał drugi tom wydanej w Niemczech francuskiej książki o grzybach. Studiowałem go w zatłoczonym tramwaju jadącym do centrum Mediolanu. Jakaś kobieta obok mnie powiedziała: «Po co pan to czyta? Przecież już po wszystkim».”1
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Rafał Wawrzyńczyk: Myślę, Piotrze, że podejmując współpracę z poznańskim WBPiCAK nie zamieniamy naszych sztruksów na wyjściowy garnitur?…
Piotr Janicki: „Voluntatem vero propriam ita facere prohibemur, cum dictit Scriptura nobis: Et a voluntatibus tuis avertere.”*
Cyc Gada dołącza do grona patronów medialnych inicjatyw wydawniczych Wielkopolskiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu: serii Wielkopolska Biblioteka Poezji oraz Biblioteka Poezji Współczesnej. Już wkrótce na łamach — prezentacje nowych książek Adama Wiedemanna i Grzegorza Wróblewskiego. Szukajcie nas w słońcu…
_____
* Die Benediktusregel. Beuron 1992.
Piotr Mierzwa
* * *
Dopiero po krzyku zdarzenia
wiem, że będzie przeszłe. Zakrzówek
byłby świadkiem, gdyby nie ten pożar.
Siostra mogła też zauważyć, lecz wierzyła
trosce. Wszystkie umowne czynniki
wskazywały wiosnę. Przechodziłem
przez pokój w stronę komputera
i posiałem świadomość, że moje
pisanie stanie się w przeszłej
chwili zaczątkiem ludzkości
bez żadnej woli, by przeczyć
oczywistym faktom, że język
służy jedynie do grzebania granic
i pomnażania bezkresnej bliskości.
Pryskają paradoksy jak trujące tęcze,
jak dociekliwość duszy w trzymaniu nas
w ryzach. Ciało to wszystko,
co daje nam pewność,
że nie zginiemy z ostatnim człowiekiem.
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Żegnając się teraz z Janem Riesenkampfem dokonajmy krótkiego redakcyjnego podsumowania:
– autora mimo naszej pracy nie było na dorocznym festiwalu poezji we Wrocławiu;
– sprawiedliwość myje nogę braterstwu;
– są książki dobre i niedobre;
– nutella w słoiku 700 g kosztuje niecałe 14 zł, a w słoiku 200 g – ok. 8 zł.
Cyc Gada
(M.J. — wzrost ok. 170 cm; P.J. — ok. 180 cm; R.W. — ok. 190 cm; K.Z. — ok. 180 cm)
Powyższą i inne grafiki Jana Riesenkampfa można spróbować obejrzeć na jednej ze stron autora, np. tutaj. Tytułu użyczył Cyprian Kamil Norwid.
Piotr Janicki
Pytają co porabiam
Usiadłem na skraju reczki,
wyciągam swoje przybory
a tu podchodzi mnie sziksa
z prawej w wiosennych bucikach.
Chowam przybory, niech ona
nie myśli, że mnie widziała.
Poszła, wyciągam przybory
i słyszę plaskanie wody,
to dla mnie: „Dwa psy po obu
stronach kanału patrzą się
na siebie i wyglądają
jak z piaskowego portalu.”
(Czytaj dalej…)
Karol Maliszewski
Notatki na marginesie kilku wierszy Jana Riesenkampfa.
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Jednym z pojęć, jakie zawładnęły ostatnimi czasy rodzimą myślą krytyczną, jest figura flâneura, miejskiego spacerowicza-obserwatora, przymierzana z mniejszym lub większym powodzeniem do różnorodnych propozycji artystycznych z kręgu tzw. młodej poezji. Nigdzie jednak nie natknąłem się na nazwisko, które w opracowaniach tematu powinno pojawiać się na pierwszym planie, jako bezdyskusyjny punkt odniesienia i jedyny — być może — odpowiednik popularnego poety nowojorskiego (nie J. Ashbery’ego; tego drugiego), zazwyczaj kojarzonego z opisywaniem spacerów po mieście. Odpowiednik, spieszę dodać, raczej na mapie duchów, niż stylistyk, bo próby udowodnienia Janowi Riesenkampfowi — o nim oczywiście mowa — inspiracji amerykańskim importem przypominałyby poszukiwanie metki Levi’sa na spodniach Wernyhory…
(Czytaj dalej…)
Andrzej Szpindler
czy u ciebie też wszyscy boją się zabijać
a góra i małpa to jedność
a ta okropna matka wyje
bo jest okropna i to co innego
a kiedy ja kocham to
i to, tego tamtego nienawidzę
to ja jestem i to jest dopiero komputer
bo przeklinam cię świecie gdzie fajnie być
i jadąc tą bryczką dalej: się jest proszę państwa
panie panowie się jest proszę bardzo
a przedtem i potem jest już strasznie późno
tak więc państwo dzwonią po taksówki
(Czytaj dalej…)