Cyc Gada
Pierwsze dni sierpnia! Grzegorz Wróblewski na łamach. Na nocnym niebie — Perseidy, maksimum przewidywane na noc z 12 na 13 sierpnia, radiant roju na pograniczu Perseusza i Kasjopei…
Fotografia — Janusz Tyrpak.
Olga Masoń
Indie
Kiedy jestem sama,
jestem sama przez całe życie.
Za oknem jeżdżą rowery,
chociaż jest noc
i tam wcale nie ma żadnej ulicy,
tylko trawnik.
Wielki i przystrzyżony,
jak pola wokół angielskich uczelni,
jak dobra bieżnia,
jak świeżo położone jezioro,
prawie morze.
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Gdy czytam Honczara, przychodzi mi do głowy [zawsze?] ten sposób władania duszami [„a to mi sprawił łaźnię! Patrzcie go, takiego owakiego!”], który zapala na niebie gwiazdę.
Mówi się, że w rozdziawionej uśmiechem paszczy Boya słyszącego słowa Mirandy z Burzy: „Czy nie miałam kiedyś / Czterech czy pięciu kobiet na usługi?” zamieszkiwały myszy. No bo (1.) umiejętność Mirandy zastosowania skrótu jest (2.) zasługą Prospera, a cytowany fragment kamieniem milowym pedagogiki.
Zaznaczam przy okazji, że w moim odczuciu schizofreniczni mieszkańcy metropolii mają moralne zaplecze tyle w osobie Gonzalo, co Trinkulo, Stefano i Kalibana. Wzięci do kupy razem z naszym bohaterem, Arielem, zostają w historii co najwyżej w charakterze osobliwości. O reszcie zaśpiewam jak kupię gitarę.
Dalsze. Ariel jest tymczasowo pod butem Prospera, podobnie jak był tymczasowo pod butem Sykorales, a wcześniej i potem — w o l n y.
pj
(Czytaj dalej…)
Konrad Góra
Bliżej szelestu wyrzucanych gazet niż ich przeżuwania? („Wrocław”) Niżej w eterze niż Program Drugi Polskiego Radia? („Powrót”) Wcześniej niż pierwszym pociągiem do Lwowa? („Mieszkać w domu”) Tropice czasoprzestrzennej już podziękujemy, spod przęseł mostu macha wam Konrad Góra.
tsz
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
„Zbyt gorący, Bruno, zbyt niecierpliwy jesteś w swoim dążeniu wzwyż, zanadto Ci pilno do tych najwyższych rejonów, w szparkim pędzie łydki zgubiłeś po drodze. Dlatego Cię mierzi, gdy czujny przyjaciel zajedzie Cię od strony łydek. Albowiem w stylu literackim, w aktualnym stylu życia publicznego, nie ma wprost sposobu uporania się ze sferą poślednią zagadnień łydczanych, można tylko ratować się paliatywem wzgardy lub taktowną ignorancją. Za łatwo i za tanio odbywa się proces uwznioślania. Skaczemy od razu na najwyższy poziom, wyżywamy się w sztuce samym czubkiem naszej istoty, a nie załatwiony, właściwy rzeczywisty poziom egzystencji nadal domaga się głosu.” (W. Gombrowicz1, „List otwarty do Brunona Schulza2”)
r
(Czytaj dalej…)
Adam Kaczanowski
Leżę na kanapie,
staram się być jak zwierzę.
Grzegorz Strumyk
Przed drugą, jakiś szmer, cięciwa światła zluzowana z kuchni matki. Barwne substancje kwitły na deskach. Śliskie, zlewające się ławice. Zapach przerobionych, wyciśniętych warzyw. Gęstość bezwonnego mięsa. Brodziłem w mieszaninie po kostki, aż coś zostanie strącone, upadnie za ścianą, rozbije ciszę. Najmniejszego przebicia, żadnego buntu przedmiotów w rękach bez sił.
U matki zapadła długa cisza.
Około południa, wychodząc z pokoju, zajrzałem za uchylone drzwi. Za pociemniałą, suchą błoną matka siedziała w nie rozłożonym fotelu.
Człowiek mógł milczeć… ale nie kolory.
Zamknąłem mieszkanie.
(Czytaj dalej…)
Maciej Melecki
Puste błyski
Głuche złego początki, gdzieś nad rzeką pokrytą
Cienkim lodem, drążone woskowiną ciszy, co nam jak trap
Spadła pod nogi, aby dał się wreszcie udomowić ten lament
Świecący niczym ciało w nocy. Miasteczka i miasta, przydrożne
Wioski zostawiane na pastwę swego czasu, bez aureoli
Na mapach okolicy, jak punkciki łypiących niemo oczu,
Dawały się wodzić skokom i fanaberiom pamięciowych krakań.
Byłem tam z kimś, o którym już nic nie wiem, potem już sam,
Obok wypalonego ula, nareszcie poza cieniem, aż wreszcie noc.
Widzieć się, tam, jeszcze raz, na zewnątrz tego, co może
Pominąć każdego, kogo nie zna, z profilu, z przodu,
Z tyłu, i to jednocześnie, we wszystkich zaplecionych ciasno chwilach,
Jak puste błyski, na tej skarpie słońca schodzącego ku nam,
Kiedy nikt nie zagląda przez uchylone drzwi, po drugiej stronie,
W ludzkim, białym mrowiu, gdy można tylko wyjść, nie
Mając jak wrócić. I to było następstwem tej pory chłodnego
Letargu, na samym jego dnie, jak na dziobie zniesionego
Na mieliznę jachtu, na gałęziach leśnego znieruchomienia.
(Czytaj dalej…)
Cyc Gada
Piotr Janicki: Zauważyłem wchodząc do Pańskiej pracowni ukryty w koszu z jabłkami tom esejów Kinga i Houellebecq’a o Lovecrafcie. Czy myśli Pan, Panie Profesorze, że znając tę pozycję łatwiej stanąć po stronie Strugackich w kosmicznej batalii Ziemian z Ziemianami o literaturę wysoką?
(…)
PJ: Panie Profesorze, czy jeśli dla przepełnionych aprioryczną grozą opowiadań Lovecrafta… no czy bizantyjska stopa… czy nie żarem, Panie Profesorze, miłosnej tęsknoty, stepów, pustki i wiatru, stepów. Niskiego słońca?
(…)
(Czytaj dalej…)
Rafał Wawrzyńczyk
Cytaty i wnioski
„W Hollywood jeśli twój film odniesie sukces —
żyjesz. Jedna, druga klapa
i jesteś skreślony” marszczy czoło i patrzy w rozpiętej koszuli
Ben Affleck!
„Dzisiejsze słowa Boga są bardzo ciekawe”
(kazanie)
Wybaczajcie rozumowi
Ze złotego cmentarza
wystaje bramka
(Czytaj dalej…)