Witold Wirpsza — „Spis ludności”
Cyc Gada

Nie ma co ukrywać, sus Witolda Wirpszy w ostatnią krytyczną kilkulatkę przypomina skok Beamona: już po pierwszych pomiarach mówi się o cerebralności tej poezji, sile i totalności abstrahowania, mistrzowskich strukturach i powtarzalności procedur — co tam jeszcze — buduje mosty nad Atlantykiem, a nawet na nowo uzasadnia istnienie innych popularnych projektów poetyckich. Przykładając dyskretnie swoją linijkę chciałbym zwrócić uwagę na oryginalną retorykę tych wierszy, polegającą na, najkrócej mówiąc, mówieniu naokoło, a mówiąc nieco mniej naokoło, używaniu końskich dawek retardacji — skąd pewnie bierze się m.in. specyficzna monotonia tej poezji. I stąd jeszcze: Wirpsza n i e ś p i e w a, nie ma też predylekcji do „prucia” — od biedy można by go nazwać językowym naturalistą (choć najpierwsze byłoby określenie „gruby motyl”). Sam Spis ludności daje się czytać jako przepis na odwleczenie momentu „transakcji” (kiedy bezwiedne „wiem” wiersza uruchamia cogito) oparte na wyrafinowanych figuracjach: Wirpsza traktuje przedstawienie bardzo formalnie, a w niektórych tekstach podaje nawet coś jakby algorytmy (nota bene: tytułowy spis jawi się jako czynność raczej mordercza). I za każdym razem inaczej odkłada pióro. Czego chcieć więcej?1
tg
Podróż służbowa
Przerażające w podróży służbowej są
Nie migoczące za oknami rozpędzonego
Pociągu grusze i jabłonie (całe w kwiatach
Lub owocach), nie krowy i konie (całe
W mleku lub kłębach), nie lodowiska i
Pożary (całe w barwach), nie miasta
I ruiny (całe jako miasta i całe jako
Ruiny); nawet ludzie nie są
Przerażający, choć przerażenie wytwarzają.
Przerażający jest przymus dedukcji.
Podróż służbowa polega bowiem na
Dodawaniu różnorodności.
Dwie jabłonie plus dwie
Grusze to cztery drzewa. Dwa konie
Plus dwie krowy to cztery zwierzęta.
Dwa drzewa plus dwa zwierzęta to
Cztery istoty żyjące. Dwie róże i
Dwie ruiny to cztery przedmioty.
I nie wolno w podróży służbowej
Zasadzać róż na ruinach, bo wtedy
Róże się rozplenią i nie będą już
Dwa, i nie będzie już plus, i po raz
Drugi już dwa nie będzie i już
Nie będzie cztery: pociąg się wykolei;
Nastąpi katastrofa kolejowa; podróż się podrze.
Antybroda
1.
Można zacząć od „jeśli”. Nie
Od „jeśli” trwożnego, od zatroskanego, od pytania,
Od tkliwej bojaźni o innych, o siebie,
O świat, o świadectwo. To „jeśli” ma
Być jak grom, rozłupanie skał, wyciągnięcie
Z mózgu żyłki ze sztucznego tworzywa, co
Mózg zasznurowuje na zawijaną pieczeń
Wołową, wieprzową, jagnięcą, wielbłądzią. Po
Wyjęciu tej żyłki staje się
Nieobjętość, nieskończoność, nieograniczoność, grom
Na nie, nieakustyczny, niewidokowy.
[…]
4.
Witold jest Witoldem i ideą
Witolda zarówno. Broda Witolda jest
Brodą Witolda oraz ideą brody Witolda
Zarówno. Idea brody Witolda jest rzutnikiem,
Osadzającym niezliczone wizerunki
Brody Witolda w obszarze pozaprzestrzennym.
Wizerunki brody Witolda mają moc
Kształtowania uzupełniającego. Z bród
Witoldów wynikają twarze Witoldów, z nich
Szyje, tułowia, odnóża. Z niezliczoności
Bród Witolda wynikają niezliczoności
Witoldów w obszarze pozaprzestrzennym.
[…]
13.
Jedyny jaki może być Witold, będący Witoldem oraz
Ideą Witolda zarówno, nie ma żadnej styczności
Z bezmiarem Witoldów w obszarze pozaprzestrzennym;
Jedynie broda jego z ich brodami. Te stykają
Się, igrają ze sobą, bywa, że parami i bywa,
Że w pospólności powszechnej; zgoda, i poprzedniej.
Jest wszakże jeden jedyny rzut brody Witoldowej,
Co umiera zastępczo za wszystkie brody, również i
Za tę, co jest brodą Witolda i ideą brody
Witolda zarówno: sens tego rzutu jest w umieraniu stałym,
Natrętnym i bezskutecznym. Nie wyrasta ze
Skóry twarzy (ta broda). Jest sama w sobie. Każdy jej
Włos jest sam w sobie i sam dla siebie; jest
Przeraźliwie bolesny i ciągnie się w wieczność;
Jest żyłką ze sztucznego tworzywa, zawijającą
Na zrazy mózg wołowy, cielęcy, wieprzowy,
Wielbłądzi, króliczy, sarni, wielorybi, mózg
Każdego ssaka, mózg tego Witolda, który jest
Witoldem i ideą Witolda zarówno. „Jeśli” odpada,
Jak ciało taternika od skały. A cóż skała?
Dyscyplina
1.
Jeśli to dyscyplina własna, dziewięcio-
Kotna i ogromna: trzeba się uderzać
Łagodnie, głaskając wręcz po plecach i
Piersiach, jak rózeczką Ducha Świętego, pilnie
Zważając, aby żaden z ciężarków ołowianych
Nie ustanowił się w pion. Dziewięciu pionów
Nikt nie jest w stanie znieść. Stan pionu i
Stan dziewięciu jest stanem nie do
Pojęcia, niweczy dyscyplinę, a poza tym:
Dziewiątko, och dziewiątko, jesteś liczbą czarów,
Czartów, kędy każdy niech sobie
Sam coś przyda wedle własnego niezdyscyplinowania i
2.
Niech ucieknie z miejsca stanów dyscyplinarnych
Do miasta. Jakiekolwiek miasto: ono
Dyscyplin samo nie wytwarza, porządki trzeba
Mu nadać i w nim je zrobić, a choćby
Czarodziejstwem i światłem, kochani, światłem.
[…]
Co miasto ma w ogóle wspólnego
4.
Z tą przeklętą dziewiątką, z arytmetycznym
Koszmarem nocnym: że jest świętą trójką
Do kwadratu, że suma cyfr jej kwadratu
Jest nią samą i że nią samą jest suma cyfr
Jej podwojenia (wszystko w układzie dziesiętnym,
Układ dziewiętny jest tu nie do użycia)*.
Po nocach wracamy do dyscypliny własnej,
Dziewięciokotnej, głaszczemy się po plecach i
Piersiach ołowiem, stopy mamy ołowiane, ale
Leżymy poziomo, do pionów, do żadnych pionów
Nocne łoże prokrustowe nie dopuszcza. To
Dyscyplina, ołowiano-rzemienna, z uchwytem
Rózeczki, nagle schowanym przed nami na zawsze.
* W przypadku mnożnej dziewięć suma cyfr iloczynu
Jest przy mnożnikach od jeden do dziesięciu
Zawsze równa mnożnej. Tu jednak przydatną
Była ze względu na symetrię tudzież urozmaiconą
Funkcję dwójka; także wyodrębnienie jedynki
Odrywało pewna rolę. Tak więc z mnożników
Jeden i od trzech do dziesięciu zrezygnowano.
Ot, co.
Książka wydana przez Instytut Mikołowski. Dzięki!
1 Mimochodem odnotujmy też niespodziewane uderzenia ciepłego liryzmu w „Dyscyplinie”. ^
Komentarze (6) do “Witold Wirpsza — „Spis ludności””
Skomentuj
Musisz być zalogowany aby skomentować.

Mateusz Dawiec stwierdził(a):
Zaskoczyłeś wyborem utworów. Ale rzeczywiście, wspomnianą złotą metodę “bezwiednego wiem” możemy tu zobaczyć bez mikroskopu, którego użycie szanowny autor wciąż sugeruje.
W przypadku mnożnej dziewięć suma cyfr iloczynu
Jest przy mnożnikach od jeden do dziesięciu
Zawsze równa mnożnej
zdrówko
Wysłany 2-02-2009 o 21:40 | Permalink
marzenka stwierdził(a):
Coś jest na rzeczy z tym technikami opóźniania coi… ups, cogito u Wirpszy. A obok uderzeń ciepła mamy i niespodziewanie brz(e)mienne w skutki pchnięcie finałowe: “podróż się podrze”.
Wysłany 3-02-2009 o 20:28 | Permalink
Tomek Grobelski stwierdził(a):
* coi – chodziło Ci o Cointreau? :D Myślę, że z całej tej przygody z Wirpszą (nie zdradzę tajemnicy, jeśli powiem, że powoli zbliżamy się do końca, co Tomek?) zapamiętam trzy słowa: “światłem, kochani, światłem”. Mateusz, dzięki za koment.
Wysłany 4-02-2009 o 11:46 | Permalink
marzenka stwierdził(a):
Ja zapamiętam (mając na względzie ten jego “hollow voice”) frazę z “Autoportretu”:
“Mój autoportret, jeśli kiedykolwiek,
Nie będzie przedmiotem aukcji, nie będzie
Oprawiony, oprawcom będę niedostępny jak samemu sobie.”
Wysłany 4-02-2009 o 18:11 | Permalink
Mateusz Dawiec stwierdził(a):
Skoro już każdy napisał swoją wisienkę na torciku brodacza, ja też powiem: Mewy:
Mewy w twórczości Wirpszy:
Te z Liturgi i te z Próby wiedeńskiej:
Te przenoszące dusze i te przenoszące zmartwienia.bęc.
Wysłany 5-02-2009 o 23:56 | Permalink
Tomasz Szewczyk stwierdził(a):
TG:
Dopiero teraz załapałem, że mnie zagadujesz z tym końcem (myślałem, że szukasz na głos potwierdzenia w Tomku Grobelskim, hehe). Zgadza się, to już ostatnie metry “etapu mikołowskiego” Wirpszy, więc i ostatnie wlepki. Daj Boziu i Leszku Szarugo więcej!
Wysłany 6-02-2009 o 2:24 | Permalink