Mieczysław Piotrowski — „Ja pana nie przerobię…”
Cyc Gada

Działalność rysunkowo–satyryczna i współpraca z czasopismami stanowiły przez lata główne źródło utrzymania Mieczysława Piotrowskiego. Dzięki książeczce mamy sposobność zapoznać się z niektórymi jej efektami, do czego wesoło zachęcam, wyniesie nas to grosze (Andrzej Szpindler donosi o zakupie za 1 zł) i będzie stanowić doskonałą, nieco kwaskowatą przekąskę między solidnymi haustami, jakimi wchłania się światy z powieści pisarza. Trudno mówić o istotnym skorygowaniu obrazu Piotrowskiego dzięki tym szkicom; na pewno jednak wyczuwalne są w nich wąziutkie, mikre i nienachalne połączenia z tymi samymi mądrością, humorem i poezją, które stanowią główne napędy książek i które najwyraźniej nie dawały się łatwo gasić koniecznością wytwarzania na akord. Kreska w rysunkach jest szybka i foremna, treść żyje z dnia na dzień, co jeszcze? Nieugłaskany zadzior, wklęsłość wejrzenia, coś, co separuje wymowę obrazeczka od typowej, zorientowanej na „epokę” satyry i co unosi go odrobinę ponad miejsce w gazecie, które przewidziano na śmieszną rzecz. Jeśli anegdota, to subtelna. Jeśli zobrazowanie aforyzmu, to z nieuchwytnym bonusem. I tak by to było, w wadze piórkowej Piotrowski radzi sobie (też) doskonale.
tsz






Komentarze (2) do “Mieczysław Piotrowski — „Ja pana nie przerobię…””
Skomentuj
Musisz być zalogowany aby skomentować.

tomek pulka stwierdził(a):
Ha! Rysunki Wiedemanna są więc już jasne!
Wysłany 1-11-2009 o 16:44 | Permalink
Tomasz Szewczyk stwierdził(a):
hmm. nagrodę wyślemy pocztą?
Wysłany 2-11-2009 o 11:02 | Permalink