Kacper Bartczak — „Strefa błędów urojonych”
Cyc Gada

Jeśli się nie mylę, wydanej w 2000 r. książki Kacpra Bartczaka nie było na liście 10 najciekawszych debiutów tamtego roku ułożonej przez Romana Honeta i opublikowanej na stronie „Biura Literackiego”, o książce mało też było słychać skądinąd, a przynajmniej ja sobie tego nie przypominam. Tymczasem przegapiono w Strefie błędów propozycję spójną, dopracowaną, momentami może nieco zbyt samozwrotną, ale w niczym nie ustępującą książkom, dajmy na to, Macieja Meleckiego czy Krzysztofa Siwczyka, o których przecież mówiono swego czasu całkiem sporo. To „dajmy na to” w poprzednim zdaniu nie jest oczywiście przypadkowe, bo łączenia go z autorami znanymi z oswajania w polszczyźnie idiomów ashberopodobnych Bartczak nie uniknie, nawet jeśli odróżnia się od nich pewną szklannością (dwa „n”) materii (dwa „i”) języka — po słowach tu raczej się ślizgamy, niż stąpamy — co bierze się oczywiście z fascynacji nie dotykającym ziemi stylem Wallace’a Stevensa. Te przejrzystości zostają rozpięte na złączach jakby… zadurowskich…, a na całość nałożone są rozmyślnie płaskie tytuły, jak „Rozległe tereny golfowe” czy „Ekspert kortów ziemnych”, dobywające się z których światło ironii ma barwę chyba już dosyć rozpoznaną, a przynajmniej czujemy, że wiadomo, o co chodzi. W tym wszystkim udaje się autorowi zawrzeć sporo ciekawych momentów, które łatwo można przegapić, jeśli po wierszach przegalopuje się; ja np. w pierwszym podejściu do tej prezentacji wybrałem zupełnie inne utwory niż te, które spodobały mi się teraz. Kacper Bartczak na pewno jest autorem, którego warto czytać uważnie; dla osób mniej wtajemniczonych w systemy kodowe współczesnej poezji mam poradę w formie porzekadła, która właśnie przyszła mi do głowy: „jeśli nie wiadomo o czym mowa, mowa o mówieniu1”.
r
Problem roku 2000
Osobowość jest gdzie indziej W niszach
zostawionych przez przypadek słów
na małych dworcach Lokomotywa
twojego dnia potrzebuje pary
ze zwyklejszych źródeł Trzeba gazet
dysków audycji dla młodzieży i stacji
benzynowych by urósł organizm
kolektywnego korala Więc matki
z dziećmi mają swoje przedziały
a wypaczenia swe niechlubne rozdziały
i cała ta gadanina o człowieczeństwie
którą nosi ziemia jednak nas zmienia
i może będą z nas ludzie Raz na czas
urwie ci głowę wiatr od dalekich wysp
złożonej osobowości Może nawet twojej
Ten kraj jest zielony
Ten kraj jest zielony a ja między innymi
pasażerami wciśnięty w róg przedziału
dla palących systematycznie przesiąkam
tęsknotami które rosną wtopione w propozycje
krajobrazu i wtedy zjawiają się nowe
interpretacje zdarzeń Co z nich zostanie
po zderzeniu z płynnymi formami racjonalności
gdy zaczniemy tłumaczyć sens sinego koloru dali
na któryś ze znanych języków Ten kraj
jest zielony jest lekko pofałdowany
i są w nim pola i pomniki a także serca
w urnach i sarkofagach ale nikt inny
tu nie mieszka tylko ty w porannym blasku
gdy przewracasz kartki i od nowa recytujesz
sprzeczne wyznanie wiary Kochamy
te strony i chcemy tu zostać ale prędzej
czy później zwracamy się ku poszukiwaniom
rytmu kroków który wyłożyłby paradoks
słonecznego popołudnia w samym sercu
deszczowego lata gdy pociąg skończy bieg
Wyczekiwanie w systemie ratalnym
Chciałbym zostać posiadaczem nowego
systemu rozszczepiania chwili
na czworo Mylne domysły giną
z oczu by pojawić się nagle
w innych miejscach gdzie
ukazują się w uroczystej krasie błędów
i już zostają U ortodonty
wszystkie języki są równe więc nieważne
którym przemówisz Ból i tak
wliczono w cenę słów
Tylko wybranym dane będzie
zamilknięcie we śnie lub w sen
w którym listonosze mylą się zawsze
ale nikt nie zdaje sobie z tego sprawy
Książka ukazała się nakładem łódzkiego wydawnictwa biblioteka.
1 pisaniu^
Komentarze (1) do “Kacper Bartczak — „Strefa błędów urojonych””
Skomentuj
Musisz być zalogowany aby skomentować.

gosia dobosz stwierdził(a):
całkiem OK
Wysłany 18-11-2009 o 19:30 | Permalink