3 wiersze
Mariusz Grzebalski
Piotruś Pan
Ucieczki z karnej kompanii, kradzieże,
poker w pociągach. Wszystko, żeby ją widywać.
A potem ta starsza kobieta urodziła mu syna.
Pokochał go. Wychodzi, kiedy odwiedza ją
były mąż. Cieszy go, że można w ten sposób.
Praca jest albo jej nie ma. Najczęściej nie ma.
Od czasu do czasu remontuje mosty na Wiśle.
Wciąż jeszcze śmieje się do słońca.
Słońce wciąż jeszcze go kocha, choć to już
nie ten sam, co kiedyś, słoneczny Piotruś Pan.
Jego życie spełzło na niczym. Niczyja to wina.
Jeszcze z nami jest, ale jako cień tylko.
Sygnały
1.
Sygnały są różnorodne.
Nadchodzą znikąd albo wcale.
Tak w nieskończoność:
niepodległy hałas/ absurdalna cisza.
Świat jak gumowa piłka
na odwyrtkę.
2.
CIESZCIE SIĘ!
Kasztany w parku tyle mają wam
do powiedzenia, milcząc.
(Tobie też.)
3.
Blaszki liści w błękitnej toni powietrza.
O tym stało w wierszu, który czytałem,
a potem nie zdążyłem się ogolić.
Krzesła
Dom jest taki pusty.
Jak zawsze,
kiedy dzieci wyjadą.
Rzeczy milczą
na swoich miejscach.
Śpisz, za chwilę
ubiorę się,
wyjdę na spacer.
Będzie, jakby w ogóle
nas nie było.
Tylko one.
Spójrz na krzesła.
Wychylone za okna,
jakby oddychały
w coś zapatrzone.
