Ziemniaczki z kotlecikami (3)

Cyc Gada

Dominik Bielicki
Kurtka motocyklówka

Chciałem powiedzieć, że śmierdzi
i że już mam dość tego smrodu.
Robią sobie sypialnię z autobusu.
Jeżdżą od pętli do pętli.

Ale zobaczyłem, że ma
kurtkę motocyklówkę.
On, który nie ma gdzie spać,
śpi w tej kurtce, jadąc.


Maciej Gierszewski
Delegacje

W niskim pokoju byliśmy we czwórkę: Edward, Szczepan, ja
i szerszeń, jedliśmy zimną pizzę, śpiewaliśmy maryjne pieśni.
Szczepan krzyczał: „Ja albo on, wybierajcie”, odsłoniłem firanki.
Roboczo wspominaliśmy wycieczki. „Widziałem ładne Rosjanki

z Terespola, ubrane w ortalionowe kurtki, wszystkie miały nabrzmiałe
usta, jakby przed chwilą ktoś, nie ja, je całował”. To jasne: robię to,
ale nie robię tamtego, prosta sztuka wyboru
(„Tak, Ed.”). Kończy się
wrzesień, od jutra październik. Ty jesteś — ja jestem w łóżku, tęsknię

prawą ręką.
 

marzec_10.PNG

 
Piotr Janicki
Horror martwych przedmiotów

Wypożyczyłem Wielką ciszę Gröninga.
Wypożyczyłem Wielką ciszę Gröninga

i chcąc ją obejrzeć najpierw ubrania Kamili zaniosłem na fotel,
a za chwilę na sofę.

Kto umiera w klasztorach?
Wyobrażam sobie, że spada na mnie wichura,

paraliżuje mi zmysły i kiedy mnie obwąchuje n
icość, to ja wtedy jestem już w transie.

Nie wiem nic więcej o takich chwilach.
Z ciemności wyłania się coś i znika w ciemnościach.

Wymyłem kineskop
i zapaliłem tylne światło.

Lecisz sobie chłopie i nagle wyrzynasz otwór w jabłku
i mówią na ciebie robak albo chłopak,

całe życie przed tobą, a ty wkładasz w usta
jakiegoś chuderlaka grymas

cierpienia albo jedno z zaklęć ludów wysokorozwiniętych,
na przykład „gówno mnie to obchodzi”

i potem to się okazuje podkładaniem głosu
pod mglisty obraz.

Dwoje ludzi z jedną misją;
jeden idzie wolno a drugi szybko.


Adam Kaczanowski
Mózg układa cię do snu na jawie

Po obiedzie napisałem wiersz, który mógłby
nosić tytuł: Kto spada i umiera ten się w piekle poniewiera

Najpierw złe bakterie atakują dobre bakterie
Potem dobre bakterie atakują złe bakterie

Generale mikrofali, myślący żołądku!
Nie masz jak skończyć?

Jakiś morał: Wczoraj dwa razy słyszałem
bekającego głośno idącego ulicą

…jedną stłuczkę (tu jakoś uporządkować)

***

Potem, po kolacji jeszcze raz usiadłem do
pisania czegoś co można zatytułować: „Umierając żyjemy”

to tytuł książki Roberta Silverberga, który
ostatnio ciągle chodzi mi po głowie

W książce chodziło o telepatę, który orientuje się
że jego paranormalne zdolności powoli zanikają

Wierzę w telepatów. Nie wierzę w brzuchomówców,
nie pokładam w nich żadnej nadziei. To gówno.

Telepata zaczyna tracić umiejętność czytania
w myślach. Nie wiem co myśleć. Nie potrafię

zrozumieć sam siebie, jestem w piekle kołaczących się
po kątach zaprzeczeń. To nie mieści się w głowie:

teraz będę miał żonę i dzieci, które nie wiadomo co
sobie o mnie pomyślą. Będę się czesał z przedziałkiem?

Morał: Kiedy dochodzi do stłuczki, zderzenia
tego i owego, ktoś musi beknąć.

***

Chwilę potem zachciało mi się napisać wiersz
pod tytułem: Mózg układa cię do snu na jawie

(w międzyczasie podałem swojej ukochanej strepsils)
 

marzec_12.PNG

 
Jacek Krajl
drewno, kamień

rybak na drewnianym molo
ukradł chrypę Toma Waitsa
na niebie falują węgorze
po porannej burzy
grzeję stopy w ognisku słońca
zakopany w trawie
piję powietrze przez żółtą słomkę
w plecy wbija się kamień
kamień który wypadł z serca
wszystko składa się z linii prostych
nawet załamanie horyzontu
w miejscu gdzie zaczyna się las
i kończy się człowiek
kiedyś byłem na froncie
w środku wojny samochodów
z pokiereszowanych ulic
centrum humanopolis
teraz zastanawiam się tylko
kiedy moje drzewo
puści ostatnie korzenie


Piotr Mierzwa
Codziennie

Niegdyś miałem wrażenie, że system nie nadejdzie. Tak bardzo się myliłem: on nieustannie się powtarza, powraca i zaskakuje przygodnym ustawieniem jego elementów. Tak, wszystko się układa, czy tego chcemy czy nie, i nie jest to sprawą postrzeżenia zaledwie, tylko właściwością rzeczy do przychylania ludzkich głów ku pokorze. A potem trzeba tę głowę podnieść i rozejrzeć się po niebie, czy nie zostały na nim ślady wczorajszych i jutrzejszych chmur, by wreszcie przetrzeć oczy i zobaczyć, że mamy tylko jeden firmament, a na nim to, co teraz i więcej nic. Wówczas włada mną pewność, że to, co do tej pory robiłem, jest dobre, a ja nie mam już wymówki, żeby się sobie sprzeciwiać.
 

marzec_13.PNG

 
Andrzej Szpindler
pawian korytarza

obok szkoły pod szpitalem
mruga dziewczę płomień
ciekawie mówię:

     rycerz

kozia nowość, mówię
co powiedzą gwiazdy!?
moda w krzyżu
na wewnętrzną czapkę


Rafał Wawrzyńczyk
Cebula

Chociaż jest wiosna i na dworze wybuchły białe krzaki,
na oknie wyrosła cebula. Wybiły z
niej zielone kiełki i w nic nie mierzą i są niebieskie.
Za firanką niebieskie.

Chociaż nie jesteśmy już dziećmi i cebula niespecjalnie nas interesuje,
wyrosła. Czytałem Iwaszkiewicza i patrzyłem jak depczą trawnik i
wpychałem kartkę do słownika. Ustawiałem książki i słuchałem jak zamilkła płyta,
słuchałem jak nie pada.

Słuchałem jak ulica jest mokra. Patrzyłem na zegar i wyjadałem ciastka,
chodziłem po pustym mieszkaniu. Przyjechałem wczoraj i filozofia
nad szkolnym biurkiem wydawała mi się daleka,
już nieważna, nawet ta nieprzeczytana.

12 IV 08


Marzec 2008 oddali: Łukasz Knasiecki (zmięta karta), Arek Romański (brunetka w płaszczu) oraz Katarzyna Spychalska i Łukasz Rychlicki (para szczęśliwa). Dziękujemy.

Bez komentarzy.